MCK Bełchatów - samorządowa jednostka kultury, koncerty, spektakle, wystawy.
Nasza strona używa plików cookies w celach statystycznych oraz w celu dopasowania usług i treści do oczekiwań użytkowników. Więcej informacji znajduje się w polityce prywatności i regulaminie serwisu. Dalsze korzystanie ze strony oznacza akceptację regulaminu i polityki prywatności.

zamknij

Kobieta w podróży

Do Czech pojechałam sama. A potem już poszło. Hiszpania, Portugalia, Izrael, Sycylia i południe Włoch. - Where is your husband? – zapytał mnie żołnierz na wojskowym lotnisku w Izraelu, gdzie lądują samoloty z turystami.

- My husband and son are at home – odpowiedziałam. Przyjął tę odpowiedź z lekkim uśmiechem.

Nie jestem przecież wyjątkiem ani dziwolągiem. Mąż odwiózł mnie na miejsce wycieczkowej zbiórki i pojechał do domu. Po co miał się męczyć? Skoro katedra w Toledo stoi od ponad siedmiuset lat, to postoi drugie tyle bez jego udziału.  Sama na zorganizowanej wycieczce nie czuję się źle. Podróżuje sporo samotnych, starszych pań. Ale to panny, rozwódki czy wdowy, nie mężatki. Młody żołnierz pewnie tego nie wiedział.

Dolatuję wśród zupełnie obcych, polskich turystów do Malagi. I po raz pierwszy źle znoszę samotność. Lotnisko jest olbrzymie, ponad sześćset stanowisk odpraw. Jest środek nocy, po odebraniu bagażu wszyscy gdzieś pędzą. Przydaje się moja szkolna angielszczyzna. Trafiam do właściwego wyjścia, gdzie czekają przedstawiciele ,,mojego’’ biura podróży. Szybko trafiam do hotelu, gdzie się można odświeżyć, bo o spaniu nie ma mowy. Za dwie godziny wyjeżdżamy, poza tym Ania, z którą będę dzieliła pokój jest chora. To starsza pani w moim wieku. Nie ma żadnej rodziny. Pracowała na kontrakcie w Stanach Zjednoczonych. Jedyna córka zginęła w wypadku samochodowym, który spowodował  jej szkolny kolega. Mąż zmarł. Często jeździła po świecie. Z ciekawości, chęci poznania, dla zabicia czasu i samotności.

Jej historia jest jedną z wielu, które poznam. Podróże zorganizowane są dla takich ludzi jak my. Pozwalają uniknąć wielu niebezpieczeństw. Człowiek, także samotny jest po prostu dobrze ,,zaopiekowany’’. Ania rano czuje się znacznie lepiej.

 

Szaleństwa nie tylko Joanny Szalonej

 

Sewilla, Madryt, Toledo. Także w czasie tej wycieczki bardzo się przydają moje studia historyczne. Wiem, co i dlaczego chcę zobaczyć. Ale i tak niespodzianek jest sporo. W Prado, najlepiej zorganizowanym muzeum, jakie zwiedziałam (każdy malarz ma swój kolor ścian) nieźle po polsku mówiący hiszpański przewodnik (jego żona jest Polką) zapytał wskazując na ogromny obraz, kto na nim został uwieczniony. – Joanna Szalona – wyrywam się do odpowiedzi. Ubrana w białą koszulę piękna, złotowłosa kobieta kładzie palec na ustach wskazując na leżącego w łożu z baldachimem zmarłego. – On nie umarł, tylko śpi – zdaje się mówić. To Joanna, córka Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego (to oni sfinansowali podróż Kolumba) była bardzo nieszczęśliwą żoną Filipa Pięknego, choć to dzięki temu małżeństwu Habsburgowie uzyskali dziedziczne prawa do korony Hiszpanii. Nie była ani piękna, ani złotowłosa. Gdy tylko zobaczyła przyszłego męża, ona, córka królów katolickich zgodziła się, by małżeństwo zostało skonsumowane przed ślubem. A on ją zdradzał, zawsze ze złotowłosymi kobietami. Gdy umarł – oszalała i nadal była o niego zazdrosna. Woziła zwłoki męża nocą (lepiej sobie nie wyobrażać, dlaczego) i nie pozwalała, by zbliżyła się do nich jakakolwiek kobieta. Zmarła w samotności, ona, tytularna władczyni zjednoczonych królestw Hiszpanii. Uwięziona najpierw przez ojca a potem swego syna, Karola V. Cesarza kraju, w którym słońce nigdy nie zachodziło. Genueńczyk Krzysztof Kolumb wszak sprawił, że cesarstwo objęło również półkulę zachodnią. A do hiszpańskich katedr trafiły tony przetopionego złota Azteków. XVI-wieczna monstrancja z kaplicy św. Jana katedry w Toledo waży 273 kg i ma 3 metry wysokości! Podarowała ją Izabela Kastylijska.

Wspaniałą katedrę w Toledo, stolicy Kastylii, jednego z hiszpańskich królestw, zwiedzam w trakcie lipcowego upału. Na zewnątrz 40 st. C, w katedrze – naturalna klimatyzacja. Jest chłodno i bardzo przyjemnie. W zakrystii znajduje się bezcenna pinakoteka malarstwa hiszpańskiego i flamandzkiego, dzieła pędzla malarzy takich jak El Greco, Goya, Van Dyck, Caravaggio, Velásquez, Rubens i Tycjan. To pierwsze wielkie zdziwienie - wspaniała galeria sztuki w zakrystii, jakie w tej katedrze przeżywam.  Patrzę do góry, gdzie ma być komnata Izabeli Kastylijskiej. To jej małżeństwo z Filipem Aragońskim doprowadziło do zjednoczenia Hiszpanii i zwycięstwa rekonkwisty. Ale komnata w katedrze? Po to, by władczyni, której papież nadał oficjalny tytuł ,,katolicka’’ mogła wysłuchać Mszy św. leżąc w łóżku? Uprzejmie można to określić jako dziwactwo.

Następcy królów katolickich nie byli już jednak Hiszpanami, tylko Niemcami, Habsburgami. ,,Niech inni toczą wojny, ty szczęśliwa Austrio, żeń się’’ – było dewizą tego monarszego domu. Królowie i cesarze żenili się więc. I choć małżeństwa zawierali wyłącznie z przyczyn politycznych, nie brakowało w nich namiętności. Wykorzystał to później m.in. poeta romantyzmu Fryderyk Schiller. Któż nie pamięta historii Don Carlosa, szalonego następcy hiszpańskiego tronu zakochanego w młodziutkiej macosze Elżbiecie, żonie króla hiszpańskiego Filipa II? Warto dodać, że dramat Schillera wydarzył się naprawdę także dlatego, że don Carlos był efektem małżeństw zawieranych między zbyt bliskimi krewnymi, Habsburgami.

Pałac królewski w Madrycie, Palacio Real  został odbudowany po wielkim pożarze wcześniej tam stojącego Alkazaru w 1734 r. Następca sławnego pałacu królów hiszpańskich przypomina Luwr. Zaskakuje wielkością i barokową elegancją. Z obrazów Portugalczyka Diega Velázqueza, nadwornego malarza króla Hiszpanii Filipa IV, eksponowanych w Prado, spoglądają poważnie malutkie księżniczki odziane w krynoliny. Biedne dzieciaki! Gdyby moje wnuki ubrać w takie stroje, nie czułyby się wyróżnione, lecz uwięzione, bo taki strój krępuje wszystko, łącznie z osobistą wolnością. Ale jest piękny.

 

Konkwistadorzy portugalscy

 

Najwięcej pamiątek królewskich namiętności znajduję jednak w Portugalii, wspaniałym maleńkim kraju, który wciąż mnie zaskakiwał. Współczesna Portugalia liczy przecież 10 milionów mieszkańców. A język portugalski to czwarty język świata. Mówi nim 250 milionów osób, Portugalczyków i mieszkańców dawnych kolonii portugalskich. A to ludne kraje Ameryki Południowej: Brazylia, Mozambik, Angola, Gwinea Równikowa.  To pamiątka czasów konkwistadorów portugalskich i Henryka Żeglarza, infanta Portugalii, patrona rozwoju floty portugalskiej i odkryć geograficznych, założyciela uniwersytetu w Lizbonie oraz szkoły kartografii i astronomii w Sagres, uznawanej za pierwszą akademię morską na świecie. Przypisuje mu się także wynalazek karaweli, żaglowca, na którym konkwistadorzy zdobyli obie Ameryki. Henryk Żeglarz nie był  na żadnej wyprawie, nie pływał na statkach, ale stworzył podwaliny pod potęgę Portugalii, europejskiego kraju najdalej wysuniętego na zachód, którego historię bardzo mało znamy. Wizerunek Jana Żeglarza jest wykuty na ogromnej, białej Skale Zdobywców w miejscu, gdzie Tag wpada do Oceanu Atlantyckiego.  

Kilka godzin spędzamy w sanktuarium w Fatimie, miasteczku żyjącym z pielgrzymów. Tam nie widać zwykłych mieszkańców. Wszędzie są sklepiki i kramy z dewocjonaliami, hotele i domy pielgrzyma. Miliony katolików z całego świata przyjeżdżają, by zgłębić tajemnice tego miejsca. Matka Boża podczas objawień w 1917 roku przekazała trojgu pastuszkom trzy tajemnice, zwane tajemmicami  fatimskimi. Tutaj zostali pochowani, w konsekrowanej w 1953 r. bazylice Matki Boskiej Różańcowej. Dwoje z nich Franciszek i Hiacynta zmarło w dzieciństwie. Czy objawienia fatimskie naznaczyły historię świata? Pewne zbiegi okoliczności wskazują, że tajemnicze objawienia z Fatimy wpłynęły na bieg historii ostatnich stu lat! To miejsce jest bardzo związane z Papieżem – Polakiem. Jan Paweł II przypisywał bowiem swoje ocalenie wstawiennictwu Maryi. Pocisk, którym został raniony, przekazał jako wotum do sanktuarium fatimskiego.  Na placu przed bazyliką stoi jego okazały pomnik.

Mało kto się jednak zastanawia, dlaczego katolickie sanktuarium nosi imię córki proroka Mahometa. Fatima to także pomnik rekonkwisty, trwającej 770 lat walki chrześcijańskich mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego z muzułmańskimi Maurami, którzy podbili go w wieku VII. Królestwo Portugalii powstało w 1139, po wygranej przez Alfonsa Zdobywcę bitwie z Maurami. Hiszpania też podbita w VII wieku przez Maurów zjednoczyła się dopiero w czasach Ferdynanda i Izabeli. To za ich panowania podbity został w 1492 r. ostatni bastion Maurów – Grenada, którą również zwiedziłam. Fatima była zaś mauretańską księżniczką, wziętą do niewoli przez portugalskiego rycerza w czasie jednej z potyczek. Gonçalo Hermigues zabrał ją do małej wioski na wzgórzach Serra de Aire, w niedawno utworzonym Królestwie Portugalii. Według legendy, Fatima zakochała się w swoim porywaczu i postanowiła nawrócić się na chrześcijaństwo, aby wyjść za niego za mąż. Została ochrzczona i otrzymała chrześcijańskie imię Oureana. Po jej śmierci Gonçalo nadał wiosce jej muzułmańskie imię.     

O urodzie portugalskich władczyń nabieram bardzo złego zdania po wizycie w miejscowości Mafra niedaleko Lizbony, gdzie znajduje się  portugalski Wersal - Queluz,. Jego budowa pochłonęła 48 tys. sztuk złota, opróżniając do cna królewskie skrzynie. Pałac ma 220 m długości i 68 m wysokości, zajmuje 4-hektarową powierzchnię, mieści 1,2 tys. komnat, posiada 4,7 tys. drzwi i okien, 156 stopni i 29 dziedzińców. Jan V na wieść, że jego żona wreszcie jest przy nadziei, wydał polecenie wybudowania tej imponującej budowli. Upragnione dziecko, które miało zostać następcą tronu – okazało się dziewczynką. Gdy dorosła, Maria Barbara została żoną hiszpańskiego władcy Ferdynanda VI. W Queluz pełno portretów królów,  królowych i ich dzieci. Nigdzie nie widziałam tak brzydkich ludzi!

Sama Lizbona jest zachwycająca. Po jej ulicach chodzą ludzie mający chyba wszelkie możliwe kolory skóry. Miasto, tak jak Rzym jest położone za siedmiu wzgórzach. Pomnikiem kolonialnej potęgi Portugalii jest ogromny, biały kompleks klasztorny Hieronimitów, specyficzne dla tego kraju połączenie gotyku i renesansu, gdzie jest obok króla Manuela pochowany jest odkrywca Vasco da Gama.

Gdy wracam do Polski, natychmiast kupuję płytę pieśniarki fado Amalii Rodrigues. Fado to melancholijna pieśń, wykonywana przez jednego wokalistę przy akompaniamencie dwóch gitar. Królowa fado śpiewała tęsknie o miłości, ale nie tylko o miłości. Fado to stan duszy. Dzięki swemu talentowi i charyzmie rozsławiła je na całym świecie. Wciąż jest obecna w kulturze portugalskiej. Razem z fado, którego była ambasadorką.

Anna Staniaszek

Organizator

Miasto Bełchatów